Startowa wasze teksty Koń to nie maszyna do sportu

Koń to nie maszyna do sportu

4 min read
0
0
3,027

Wiele osób, które rozpoczęło już treningi sportowe oraz starty w zawodach coraz bardziej zatraca się w ciągłej pracy i niestety zapomina, że koń również wymaga nie tyle co odpoczynku od treningów, ale różnorodności i „zresetowania” się, gdyż dłuższa przerwa od treningów pod czas sezonu letniego jest praktycznie niemożliwa ze względu na ciągle rozgrywające się zawody.

Praca jest bardziej efektywna i przekłada się na coraz lepsze wyniki na zawodach, gdy nie jest ona monotonna. Koń nie potrzebuje od razu tygodnia przerwy i nic nierobienia. Taka skrajność również jest zła. Psychiczne przemęczenie konia jest czasami dużo gorsze niż fizyczne.
Teren, pastwisko, spacer w ręku do lasu czy nawet na ujeżdżalni albo lonża na kantarze to są bardzo dobre odskocznie dla konia od codziennej rutyny. Wystarczy jeden taki dzień na dwa tygodnie albo bezpośrednio po zawodach, aby koń mógł się kolokwialnie mówią wychillować.

Nam również przyda się odpoczynek od codziennych treningów, w końcu mamy wakacje i dobrze jest ten czas poświęcić również na coś innego niż tylko konie. Gdy robimy luźniejszy dzień dla naszego konia, możemy poświęcić więcej czasu na jego pielęgnacje. Konie zazwyczaj bardzo lubią wszelkiego rodzaju zabiegi pielęgnacyjne, a jak wiemy po treningu nie zawsze mamy na to czas i ograniczamy się tylko do minimum. Gdy pogoda dopisuje, możemy mu urządzić prawdziwe SPA. Kąpiel z wypraniem ogona, przycięcie grzywy i nasmarowanie kopyt olejem to bardzo dobra regeneracja skóry i sierści konia. Starajmy się o tym nie zapominać przede wszystkim w upalne dni, gdyż sierść jest bardziej narażona na słońce i może uleć wypłowieniu, a na to raczej już nie ma rady, musimy czekać do jesieni aż koń zacznie zmieniać sierść na zimową.

Starajmy się traktować konia nie jak maszynę, którą po treningu odstawiamy do boksu i się nią nie interesujemy, tylko jak partnera i członka w naszym teamie. Koń ma takie samo prawo do gorszego dnia. Wtedy, zamiast wściekać się na niego lepiej na drugi dzień zrobić mu jakąś odskocznie, żeby dalsze jazdy szły tylko lepiej. Naprawdę mamy wtedy pewność, że koń odpocznie i na następnym treningu będzie chętny do pracy, a nie tykającą bombą gotową do spłoszenia się przy najbliższym narożniku.
A.Urbaniec

Załaduj więcej w wasze teksty
Załaduj więcej powiązanych artykułów
Załaduj więcej artykułów tego autora Kasia

Nazywam się Katarzyna Zawalska-Furtak. Swoją przygodę z końmi rozpoczęłam jako mała dziewczynka, szybko stała się to moją pasją, a teraz także sposobem na życie. Kurs instruktorki ukończyłam w 2003 roku w Lewadzie. W 2007 roku ukończyłam studia podyplomowe Hodowla Koni i Jeździectwo na Uniwersytecie Rolniczym we Wrocławiu, oraz kurs sędziowski w Lesznie. Obecnie pracuje jako instruktor rekreacji w zaprzyjaźnionej stajni. Prowadzę także treningi dla osób indywidualnych posiadających własne konie. Zajmuje się przygotowaniem do odznak jak i do egzaminu na trzecia klasę sportową. Czynnie sędziuje, posiadam druga klasę sędziowską w skokach przez przeszkody. W 2016 roku zostałam wybrana do kolegium sędziów w województwie śląskim.

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Kantar sznurkowy, czy warto go używać?

Każdy wie do czego używamy tradycyjnego kantara. Zakładamy go na końską głowę podczas piel…