Startowa wasze teksty Mój najważniejszy koń.

Mój najważniejszy koń.

4 min read
0
0
1,698

W życiu każdego koniarza, specjalne miejsce w sercu zajmuje jeden szczególny koń. Dla mnie była to Lilo, był to mój pierwszy koń i jak to się często zdarza, był to zupełnie nieprzemyślany zakup. Wiele osób nie wie, jakie konsekwencje niesie kupienie przez niedoświadczoną osobę młodego konia. Nawet jeśli wydaje nam się, że nasze umiejętności są odpowiednie, to taka współpraca z młodym koniem rzadko przynosi sukces.

W moim przypadku pierwsze tygodnie były idealne, klacz była bardzo miła i grzeczna, oraz chętnie skakała. Ale wraz z nadejściem wiosny wszystko zaczęło się psuć. Spadałam po kilka razy na każdej jeździe, aż nadszedł moment kiedy tak bardzo bałam się na nią wsiadać, że zaczęłam rozważać sprzedaż. Prosiłam moją trenerkę, żeby na nią wsiadała, a ja tylko lonżowałam – co też nie było łatwe ponieważ samo lonżowanie nie należy do łatwych rzeczy. Do tego także potrzeba doświadczenia. Ale w końcu moja trenerka też zaczęła spadać, Lilka potrafiła ją zrzucić 3 razy na jednej wolcie w kłusie.

Stwierdziłam, że zanim ją sprzedam, spróbuję pojeździć na doświadczonym koniu, żeby lepiej nauczyć się jeździć. Znalazłam trenerkę, która prowadziła treningi na swoim profesorze – Kartridż. Po kilku tygodniach współpracy, zaczęłam dostrzegać efekty- to czego się nauczyłam na Kartridż mogłam przenosić na Lilo. Jednak zauważyłam dużą różnicę w wyglądzie treningów i postanowiłam jeździć tylko z nowym trenerem. W międzyczasie dowiedziałam się, że jestem 5 właścicielem Lilo i że jeden z poprzednich właścicieli ją bił i kompletnie sobie z nią nie radził.

Kiedy Lilka została wdrożona w profesjonalny sportowy trening, koń całkiem się zmienił. Oczywiście wciąż był szalony i co jakiś czas zdarzyło mi się spaść, ale przestałam się bać. Niedługo później okazało się, że Lilo zalicza się do kucy najwyższej grupy. W ciągu roku przeskoczyłyśmy z najniższych konkursów skokowych do najwyższych konkursy dla kucy. Jednak kiedy nadszedł czas matury i studiów postanowiłam rozstać się z Lilką. Była już całkiem innym koniem, starszym i bardziej doświadczonym, więc wiedziałam że mogę jej zaufać i będzie dobrze się sprawować pod nowym jeźdźcem. Szybko znalazła swoją nową młodziutką właścicielkę i razem odnoszą wielkie sukcesy na zawodach międzynarodowych i ogólnopolskich.

autor: Zosia

Załaduj więcej w wasze teksty
Załaduj więcej powiązanych artykułów
Załaduj więcej artykułów tego autora Joanna Jakobsen

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Czy posiadanie konia, równa się z wiecznie pustym portfelem?!

Myślę, że każda osoba, która miała styczność z jazdą konną, doskonale zdaje sobie sprawę, …