Startowa Hipologia Użytkowość Koń na czerwonym dywanie

Koń na czerwonym dywanie

13 min read
0
1
1,407

Lubicie filmy, w których pojawiają się konie? Piękne galopujące rumaki stanowią ozdobę niejednej superprodukcji. Imponujące sceny walk w filmach historycznych, czy zażartych pojedynków w westernach czasem sprawiają, że zaczynamy zastanawiać się: jak filmowcy i trenerzy sprawiają, że konie upadają, skaczą nad przepaściami, przebiegają przez ogniste obręcze?

 

RUCHOMY KOŃ

Konie w filmie obecne są od samego początku jego istnienia! Pierwszy „ruchomy obraz”, stworzony z wielu zdjęć przedstawiał jeźdźca galopującego na koniu! Twórcą tej „ruchowej fotografii” był Eadweard Muybridge, fotograf. Jego dzieło „Race Horse” powstało w 1878 roku.

Tajemnica ruchomego obrazka polegała na tym, że fotograf rozmieścił KILKA APARATÓW, które kolejno robiły zdjęcia galopującego konia. Każdy z aparatów „złapał” inną FAZĘ RUCHU. Gdy zdjęcia zostały ułożone w sekwencję i zanimowane w zoopraksikopie (specjalnym urządzeniu wymyślonym przez Muybridge’a) tworzyły wrażenie ruchu.

Co ciekawe, Muybridge zadał sobie tyle trudu i stworzył pierwszą „ruchomą fotografię”, żeby… Wygrać zakład! Chciał rozstrzygnąć spór między znajomymi. Zastanawiali się oni czy wszystkie cztery nogi konia podczas galopu dotykają w którymś momencie ziemi? Krótki film Muybridge’a udowodnił, że tak!

OKRUTNA ROZRYWKA

Mimo tego, że koń był pionierem w przemyśle filmowym, w Hollywood prawa zwierząt długo nie były respektowane.

Ochrony praw koni podjęła się American Humane Association (AHA), która walczyła o respektowanie i nienarażanie na cierpienie tych wrażliwych zwierząt. Dopiero w 1877 roku udało się wprowadzić kodeks postępowania z czterokopytnymi aktorami. Niestety, do uchwalenia zbioru zasad doprowadziła śmierć jednego z koni na planie filmu „Jesse James”. Zadaniem konia aktora było zeskoczenie z klifu do rwącej rzeki. Manewr został przeprowadzony bez potrzebnych zabezpieczeń i koń zginął.

Od tego czasu każdy plan filmowy jest monitorowany. Pracownicy AHA są obecni na zdjęciach i czuwają nad tym, aby żaden z występujących koni nie ucierpiał. Obecnie wiedza na temat trenowania specjalnych koni kaskaderów jest o wiele większa. Dzięki temu zwierzęta są bezpieczne, a filmowcy mogą uzyskać pożądane ujęcie.

Wiele scen, które są zbyt ryzykowne nawet dla profesjonalnych koni kaskaderów jest tworzonych za pomocą efektów specjalnych, bez ryzyka zarówno dla zwierzęcia, jak i jeźdźca. Było tak między innymi w filmie „War Horse”.

UWAGA, PADAM!

Dawniej konie, które występowały w filmach narażane były na cierpienia. Najczęściej upadek był powodowany przez człowieka. Treserzy używali narzędzia, które nosiło nazwę RUNNING W. Pręt w kształcie litery W był zaczepiany o dwie przednie nogi konia. Gdy asystent pociągnął za specjalną rączkę, koń tracił równowagę i się wywracał. Ta bardzo niebezpieczna metoda prowadziła do wielu kontuzji. Na szczęście, dawno już nikt jej nie używa!

Konie, które dziś występują w filmach są specjalnie WYSZKOLONE do bezpiecznego wykonywania akrobacji, których wymaga scenariusz.

Niektóre rumaki specjalizują się w przewracaniu na ziemię, udając, że zostały ranne. Jak nauczyć konia dramatycznie wyglądającego upadku bez ryzyka jego kontuzji?

Technikę szkolenia koni kaskaderów objaśnia Petrine Mitchum w Hollywood Hoofbeats.

Przede wszystkim, zanim koń wykona „bezpieczny upadek”, podłoże jest wypełniane miękką mieszanką z piasku oraz trocin. Trener stoi po lewej stronie konia. Przednia, lewa noga zwierzęcia przywiązana jest tak, żeby koń nie przewrócił się niekontrolowanie. Trener delikatnie CIĄGNIE CUGLE ponad siodłem w prawą stronę, co sprawia, że koń powoli TRACI BALANS. Takie ćwiczenie powtarzane jest CODZIENNIE, dopóki zwierzę nauczy się padać bezpiecznie i nie musi mieć już przywiązanej lewej nogi. Gdy koń potrafi padać sam, trener uczy go jak to robić z jeźdźcem.

ULUBIENIEC HOLLYWOOD

Koniem, który występował w wielu westernach i został okrzyknięty najsprytniejszym koniem w Hollywood był TRIGGER. Razem ze swoim właścicielem, aktorem Royem Rogersem wystąpił w wielu produkcjach. Po raz pierwszy pojawił się w filmie „PRZYGODY ROBIN HOODA”. Pierwotnie nazywał się Golden Cloud, jednak po jednej z ról, w której grał konia o imieniu Trigger, Roy Rogers wykupił ogiera i zmienił mu imię.

Trigger według legend potrafił zrobić ponad 30 sztuczek, a na swoich tylnych nogach przejść 150 metrów. Nigdy tego nie potwierdzono, ale w każdej legendzie jest przecież ziarno prawdy!

NIE TYLKO KONIE…

Często w filmach możemy zobaczyć sceny, w których jeździec trafiony strzałą wodza indiańskiego lub kulą z rewolweru spada z konia. Z pozoru wygląda to na prawdziwy wypadek. W jaki sposób filmowcy osiągają taki efekt?

Przede wszystkim: nie warto wierzyć we wszystko, co widać na ekranie. Bardzo często razem ze specjalnie wyszkolonymi końmi występują kaskaderzy, którzy do perfekcji mają wyćwiczone profesjonalne spadanie z konia!

Znani aktorzy, którzy nie potrafią wykonywać akrobacji korzystają z pomocy kaskaderów. Profesjonalista ubrany jest w taki sam strój, jak główny bohater. Dzięki temu widz ma złudzenie, że to właśnie znany aktor pada na ziemię. Co mówią o swojej pracy kaskaderzy?

Przede wszystkim, to zawód dla odważnych. Często wykonywane są trudne manewry, w których koń i jeździec są od siebie UZALEŻNIENI. Najmniejszy błąd może kosztować zdrowie lub życie zarówno konia, jak i człowieka.

Koń często wykonuje WYUCZONE SEKWENCJE ruchów. Jednak od pewności i zaangażowania kaskadera zależy efekt. Kaskader musi panować nad swoim rumakiem i umieć szybko ZAREAGOWAĆ w razie niebezpiecznego upadku! W złotej erze westernów, aktorzy, którzy potrafili robić sztuczki kaskaderskie z końmi byli prawdziwymi gwiazdami! Wielu współpracowało przez wiele lat z jednym, wybranym koniem, ponieważ przy wykonywaniu trudnych akrobacji niezbędne jest wzajemne ZROZUMIENIE i ZAUFANIE!

FILMOWE SZTUCZKI

Często to, co widzimy na ekranie to efekt pracy wielu osób, zwierząt i… Komputera!

Przykładowo, w filmie „HIDALGO”, gdzie główny bohater bierze udział w morderczym wyścigu na wierzchowcu Hidalgo rolę dzielnego rumaka odgrywało aż pięć koni! W tym filmie wiele scen wymagało obecności konia oraz sztuczek kaskaderskich. Ze względu na bezpieczeństwo zwierząt filmowcy zamiennie używali różnych koni, które były trenowane w konkretnych dziedzinach: szybkiego biegu, padania na ziemię itd.

Sceny walk często niosą ze sobą „ofiary” nie tylko w ludziach, ale także wśród koni. W „BRAVEHEART” momenty bitwy, w których konie wpadały na drewniane włócznie zostały zrobione KOMPUTEROWO! Najpierw operator nakręcił zbliżenie żywego, biegnącego konia, następnie w studio jeźdźcy kaskaderzy na STYROPIANOWYCH MODELACH koni udawali upadki z „rannych” zwierząt. Po obróbce komputerowej modele koni wyglądały jak prawdziwe! W montażu przeplatano ujęcia prawdziwych, biegnących koni i tych uzyskanych za pomocą efektów specjalnych.

SPOKOJNIE, JESTEM PROFESJONALISTĄ!

Jak widzicie, filmowcy używają wielu sztuczek, dzięki którym wydaje nam się, że oglądamy prawdziwe sceny pościgów i bitew. Konie, które współcześnie występują w filmach nie muszą już cierpieć, jak ich poprzednicy z czasów wielkich westernów. To dobrze wytrenowani zawodowcy! Możecie zatem wygodnie rozsiąść się w fotelu i obejrzeć swój ulubiony z koniem w roli głównej!

Załaduj więcej w Użytkowość
Załaduj więcej powiązanych artykułów
Załaduj więcej artykułów tego autora Joanna Jakobsen

Dodaj komentarz

Sprawdź też

A ty, gdzie pracujesz? Czyli kilka słów o użytkowaniu koni

Każdy z Was pewnie wie, że bez koni nasz świat nie wyglądałby tak samo… Do dziś w różnych …