Startowa FUN&HOBBY ciekawostki Końskie pieszczochy vs. niedotykalscy

Końskie pieszczochy vs. niedotykalscy

6 min read
0
3
1,715

Z końmi jak z ludźmi każdy z nich ma swój charakter, indywidualne cechy, które odróżniają go od reszty stada. Jedne lubią jeść, drugie nie specjalnie, jedne lubią się łasić i drapać inne nie cierpią ludzkiego dotyku.

Łaskotki występują u koni tak samo, jak u ludzi. Jedne konie to lubią i wręcz nastawiają się, by być drapane więcej i więcej. Inne nie cierpią dotyku ręki bądź szczotki. Opiekowałam się kiedyś takim ogierem, który w trakcie czyszczenia przygniatał do ściany, gryzł, kopał, kładł się i robił inne cuda. Zajmowałam się nim przez 3 lata i żadne próby odczulania nic nie pomogły, tzn. przeczytałam w internecie, że odczula się poprzez czyszczenie twardą szczotką niezbyt delikatnie tych wrażliwych miejsc, wtedy o tym nie wiedziałam, a czyścic czyściłam, bo po prostu był strasznym brudasem, wyjścia nie było. Fakt, że mnie musiał trochę polubić, bo byłam w ogóle w stanie go wyczyścić, inni często nie dawali rady, jednak to z pewnością nie był efekt jak po odczulaniu. W lecie wolałam go wykąpać niż czyścic, w zimie było trudniej.

Miejsca, w których najbardziej nie lubił się dotykać to pod pachami, między przednimi nogami, pod brzuchem, górna partia nóg i słabizna. Co śmieszne lubił drapanie po kłębie, w sumie to jedyna rzecz, jaka lubił, taki miał milutki charakter.
Miejsca, które wymieniłam są dość wrażliwe i wiele koni nie cierpi ich dotykania. Pamiętam na mazurach, jeżdżąc na żagle z rodzicami, często spotykałam dzikie stada tarpanów, jako nastolatka spędzająca całe dnie w stajni nieraz popisywałam się, jaka to ja nie jestem obeznana w tych koniach. Raz takie macanie jednego z koni zakończyło się dla mnie dość mocnym ugryzieniem w tyłek. Wiadomo każdy najlepiej uczy się na swoich błędach, ale uwierzcie jak nie znacie konia lepiej zachowajcie ostrożność i nie macajcie go gdzie popadnie.
Miejsca, które większość koni lubi, gdy się je dotyka i drapie to czoło, podgardle, kłąb i zad, takie są moje spostrzeżenia. Uważam jednak, że takie drapanie powinien zainicjować sam koń. Gdy podchodzi się do boksu już widać, z jakim osobnikiem mamy do czynienia, jeżeli kłapie zębami lepiej nie ryzykować. Jeżeli nie ucieka od kontaktu fizycznego może się okazać, że jest pieszczochem. Taki pieszczoch po kilku chwilam, gdy go dotykamy sam zaczyna się nastawiać, pokazując nam mapę swojego ciała. Gdy drapanie się mu podoba podnosi łeb do góry wyciąga szyje i przebiera wargami. Ostatnio dopadłam (albo to on dopadł mnie) źrebaka z zaprzyjaźnionej stadniny. Taki był zadowolony, że żal mi było odchodzić po 20 min drapania po kłębie i zadzie (takie były jego preferencje), ręce oczywiście miałam czarne.
W życiu wychodzę z założenia, że nie można robić nikomu dobrze na siłę, jeżeli ktoś czegoś potrzebuje, albo ma na coś ochotę sam poprosi. Podchodząc do konia należy go obserwować i czytać z jego mowy ciała. Nie dotykać w strefach wrażliwych, jeżeli nie ma takiej potrzeby, drapać, kiedy o to poprosi.

Załaduj więcej w ciekawostki
Załaduj więcej powiązanych artykułów
Załaduj więcej artykułów tego autora Kasia

Nazywam się Katarzyna Zawalska-Furtak. Swoją przygodę z końmi rozpoczęłam jako mała dziewczynka, szybko stała się to moją pasją, a teraz także sposobem na życie. Kurs instruktorki ukończyłam w 2003 roku w Lewadzie. W 2007 roku ukończyłam studia podyplomowe Hodowla Koni i Jeździectwo na Uniwersytecie Rolniczym we Wrocławiu, oraz kurs sędziowski w Lesznie. Obecnie pracuje jako instruktor rekreacji w zaprzyjaźnionej stajni. Prowadzę także treningi dla osób indywidualnych posiadających własne konie. Zajmuje się przygotowaniem do odznak jak i do egzaminu na trzecia klasę sportową. Czynnie sędziuje, posiadam druga klasę sędziowską w skokach przez przeszkody. W 2016 roku zostałam wybrana do kolegium sędziów w województwie śląskim.

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Nie wchodzę i już!

Lubisz pływać w jeziorze? Nie ma nic lepszego niż chłodne orzeźwienie w upalny dzień! Zdar…