Startowa wasze teksty Halo? doktorze ratunku!

Halo? doktorze ratunku!

2 min read
0
0
1,262

Kiedy dzwonić do weterynarza, a kiedy nie? To pytanie zadał sobie każdy właściciel lub opiekun konia przynajmniej raz. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na ten odwieczny dylemat. Oczywiście od bycia zbyt przewrażliwionym, ucierpieć może tylko nasz portfel, ale na pewno nie koń.

Kiedy coś nas niepokoi to najlepiej jest się skonsultować z bardziej doświadczoną osobą – trenerem lub instruktorem. Kiedy nie wiemy czy to już teraz weterynarz ma przyjechać to najlepiej jest do niego zadzwonić, opisać najdokładniej objawy albo to co nas niepokoi i razem z nim dojść do złotego środka. Zazwyczaj jest tak, że jak akurat jest w pobliżu naszej stajni to przyjedzie zajrzeć co się dzieje. Jednak jeśli uzna, że sprawa może poczekać to tylko plus dla nas bo znaczy, że nie jest poważnie i nic życiu naszego konia nie zagraża.

Jednak, jeśli nasz koń ewidentnie źle się czuje, jego zachowanie mocno odbiega od tego typowego, stracił apetyt lub ma gorączkę to bezzwłocznie należy sprowadzić weterynarza do stajni. Może to być początek kolki lub innej choroby. W sytuacji, kiedy nasz koń znaczy lub lekko kuleje (!), czasami wystarczy kilka dni odpoczynku, spacerów w ręku i chłodzenia „kulejącej” nogi. Jednak jeśli po kilku dniach (2-3) nie ma żadnej poprawy również powinniśmy to skonsultować z lekarzem weterynarii.

Podsumowując – nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie kiedy dzwonić, a kiedy nie, najbardziej się tutaj sprawdza własne doświadczenie oraz wcześniejsze konsultowanie stanu zdrowia z trenerem.

Załaduj więcej w wasze teksty
Załaduj więcej powiązanych artykułów
Załaduj więcej artykułów tego autora Kasia

Nazywam się Katarzyna Zawalska-Furtak. Swoją przygodę z końmi rozpoczęłam jako mała dziewczynka, szybko stała się to moją pasją, a teraz także sposobem na życie. Kurs instruktorki ukończyłam w 2003 roku w Lewadzie. W 2007 roku ukończyłam studia podyplomowe Hodowla Koni i Jeździectwo na Uniwersytecie Rolniczym we Wrocławiu, oraz kurs sędziowski w Lesznie. Obecnie pracuje jako instruktor rekreacji w zaprzyjaźnionej stajni. Prowadzę także treningi dla osób indywidualnych posiadających własne konie. Zajmuje się przygotowaniem do odznak jak i do egzaminu na trzecia klasę sportową. Czynnie sędziuje, posiadam druga klasę sędziowską w skokach przez przeszkody. W 2016 roku zostałam wybrana do kolegium sędziów w województwie śląskim.

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Czy posiadanie konia, równa się z wiecznie pustym portfelem?!

Myślę, że każda osoba, która miała styczność z jazdą konną, doskonale zdaje sobie sprawę, …